Najnowsze komentarze
Super :-) w najbliższy weekend prz...
Pomniejsze duperele tez robię sam ...
Wielkie dzięki , takiego opisu szu...
@Topik, dzięki za uwagi! Ad. Do...
dokręcając pokrywę głowicy jako dr...
Więcej komentarzy
Moje miejsca
<brak wpisów>
Moje linki
<brak wpisów>

24.05.2015 21:26

Centrum dowodzenia

Kiedy Mike odebrał telefon na zegarze wybiła 3-cia w nocy. Dzwonił dowódca. Był wzburzony. Sytuacja na HQ była napięta, godzinę temu przyszła depesza informująca o tym, że jego dobry przyjaciel Tom, jednocześnie najlepszy agent na służbie jej królewskiej mości, oszalał. Podobno pędził gdzieś po bezdrożach z zamiarem spektakularnego zakończenia współpracy z MI6. Mike nie mógł uwierzyć co usłyszał. Szybko zakończył rozmowę i wybrał prywatny numer kolegi, zawsze spięty z zestawem głośnomówiącym w samochodzie. "Tom! Słyszysz mnie! Hej!" - brzęczał spanikowany głos z głośników. "Hej, stary, co ty robisz! Nie żartuj sobie!". Ale nikt nie odpowiedział, w słuchawce była tylko cisza.

Tak mógłby wyglądać fragment słabej opowieści szpiegowskiej, ale równie dobrze przytoczona sytuacja może się odbywać w głowie motocyklisty po wypadku. Wytrzasnąłem dziś kilka chwil wolnego czasu, tak by zająć się motocyklem (zmiana klocków, czyszczenie filtra, ustawienie półek) więc miałem moment na przemyślenia i tak mnie naszło :) Rankiem pojechałem na stację benzynową po DOT4 do wyczyszczenia tłoczków hamulcowych, zboczyłem nieco z trasy by zrobić kilka winkli, oczywiście przy małej prędkości.

Otóż to o czym myślałem podczas pracy to właśnie winkle. Po ostatniej glebie wpadam w panikę przed pierwszym lepszym ostrzejszym. Ręce mi sztywnieją i manewr wykonuje jak wielka belka w górskim strumieniu. Na sztywniaka. Zero luzu, zero zrelaksowanej góry. Ściskam się jakbym miał eksplodować. Najgorsze jest to, że ja zdaję sobie z tego sprawę, właśnie podczas manewru i muszę z sobą walczyć. Kilka razy udaje się rozluźnić, a te resztę to jakaś masakra. Mózg krzyczy "Hej, stary, co robisz?! Nie żartuj sobie! Słyszysz mnie?!", ale ciało nie odpowiada. Jest to nieco przerażające i odbiera niegdysiejszy fun z jazdy po zakrętach. Na lekkich bądź średnich skrętach jest OK, ale jak wchodzi coś ostrzego to jest kiepsko.

Myślę że to przejdzie, no bo przecież co ja przeżywam, wywaliłem się przy 15-20 na zakręcie ledwo skręcając kostkę, łolaboga! Niejeden motocyklista gorsze gleby zliczył i się nie przejmuje. Tylko w zasadzie samą glebą się nie przejmuje, zdarza się, duma dostała kopa w jądra i tyle. Lecz te mentalne jądra jeszcze chyba pobolewają skoro zaczęły się problemy z zakrętami. Jest to dość ciekawa obserwacja psychiki człowieka. Jak taka mała drobna wywrotka może zarzucić jakąś blokadę czy hamulec na ten sam manewr w przyszłości. Wiadomo, trzeba ćwiczyć ćwiczyć ćwiczyć i ten mur rozpieprzyć. Ale megałatwo nie jest z mojej perspektywy.

Pozdrawiam i LwG! 

Komentarze : 3
2015-05-28 11:12:42 saymon_125

No to zapowiada się świetna trasa, już Ci zazdroszczę! Mi się marzy wycieczka w Bieszczady... wiem, oklepane... ale to nie zmniejsza atrakcyjności tych terenów :-)
Tylko dla mnie to będzie dalsza wyprawa, więc i dłuższe negocjacje w domu przed wyjazdem :-)

2015-05-28 10:22:09 tosyu

Właśnie przymierzam się do mikrotraski ~150km, droga 579 przez kampinos, potem 575 miedzy wisłą a kampinosem (bądź ta mniejsza bliżej kampinosu albo w ogóle pominę i w sowiej woli ostro skręcę na dąbrówkę), potem 705 przez bolimowski park na skierniewice, 70tka chwilkę i potem 719 spowrotem na żyrardów i grodzisk. Póki co w planach, nie wiem czego się spodziewać ale liczę na ładną leśną drogę. Te drogi to orientacyjne, niekoniecznie dokładnie nimi, może boczne.

2015-05-28 10:08:12 saymon_125

Chyba większość swoich kilometrów robisz w podobny sposób jak ja - dojazdy do pracy, walka w miejskiej dżungli i generalnie jazda z myślą, że trzeba na jakąś godzinę zdążyć, nawet jeśli pozornie się nie śpieszymy :-)

Ja po takim tygodniu często potrzebuję terapii, a wygląda ona mniej więcej tak: rezerwuję sobie weekendowy poranek, najlepiej w słoneczny dzień i wyjeżdżam z miasta. Im większe zadupie i im więcej zieleni tym lepiej. I tak sobie jadę na luzie bocznymi drogami, bez pośpiechu... czasem asfaltem, czasem szutrowymi drogami. Bez planu, bez celu. Wtedy błyskawicznie mi się przypomina dlaczego jazda na motocyklu tak bardzo mnie wciągnęła...

Polecam :)

  • Dodaj komentarz

Tagi

ćwiczenia (2), autostrada (1), blokada (1), cbf (1), cbf125 (20), deszcz (2), diy (1), droga (5), fotki (7), gleba (1), moto (1), nauka (1), osobówki (1), pogoda (1), po szlifie (2), ranek (2), regulacja świateł (1), szlif (1), warsztat (3), Wideo (1), wiosna (2), wycieczka (1), Wypadki (4), YouTube (1), zawory (1)

Kategorie